sobota, 30 stycznia 2016

2.

Siedziałam w samolocie.W słuchawkach rozbrzmiewały piosenki Imagine Dragons, obecnie słuchałam Demons. W zasadzie powinnam być rozluźniona. Mogę podziwiać te widoki, korzystać z darmowego WI FI , obejrzeć jakiś fajny film, a znęcam się psychicznie, sama nad sobą. Ponieważ myślisz o nim! - podpowiada mój wewnętrzny głos.Ma racje. Zresztą jak zwykle.

Ciekawe jak wygląda, co robi, czym się interesuje, do jakiego liceum chodzi, z kim się przyjaźni... czy ma dziewczynę? To pytanie najczęściej sama sobie zadaje. Ciekawe czy mnie pozna, ucieszy się na mój widok? a może oleje mnie i zmiesza z błotem?

Pasażerowie samolotu AirLine London proszeni są o zapięcie pasów i przygotowanie się do lądowania


Teraz zaczynam nowe życie, a może jednak stare.


Wyszłam z lotniska, poczułam świeże polskie powietrze. Nie mogłam się nim nacieszyć. Ale najbardziej nie mogłam się nacieszyć tym , że znów mam szanse go spotkać. Weszłam na ganek naszego starego domu, nic się nie zmieniło.Wstawiłam walizki do salonu i wyszłam na dwór. Zakluczyłam drzwi i przeszłam szybko przez ulicę.

Serce biło mi mocniej niż zazwyczaj. Uspokój się Gabi - podpowiedział mi mój wewnętrzny głos, nierozłączny przyjaciel.

Zapukałam.

Drzwi otworzyła mi kobieta średniego wzrostu miała około czterdziestki.

-O jejuniu Gabrysia to ty! Gabrysia wróciłaś do Polski! - mama mojego przyjaciela ucałowała mnie,

- Też za panią tęskniłam, a gdzie jest pani mąż? - spytałam i zajrzałam do środka. Tam również nic się nie zmieniło.

Pani Dąbrowska zaprosiła mnie do środka i wskazała na kanapę.Posłusznie usiadłam.

-Mój mąż - zaczęła - nie żyje od czterech lat. Miał wypadek.- posmutniała.

-Jeju bardzo mi przykro - objęłam ją - a jak to zniósł ... Jaś?

- Ehh ... zmienił się nie do poznania. Po twoim wyjeździe zaczął się buntować, a śmierć ojca do końca nim wstrząsnęła. - mówiła - Wpadł w złe towarzystwo, wpadł w nałogi.Odsunął się od wszystkich, przestał chodzić do szkoły. To będzie cud jak spotkasz się z nim w szkole. Obawiam się, że nie chodzi tam od kilku tygodni.Spróbuj na niego wpłynąć proszę...

------------------------------

Przechadzałam się pięknym Legnickim parkiem. Usiadłam na ławce i zaczęłam pisać SMSy do mojej przyjaciółki Weroniki. Tak, też była Polką! Poznałam ją w internecie w końcu okazało się, że mieszka na przeciwko mnie.Od tamtego czasu się przyjaźnimy.Jednak to nie była i nigdy nie będzie przyjaźń mocniejsza i bardziej trwała niż z Jasiem.

Nagle koło mnie przeszła grupka osób Na oko byli mniej więcej w moim wieku. Wszyscy palili. Rozsiadli się na ławce obok mojej, więc miałam na nich doskonały widok. Jeden chłopak podpalał papierosa. Moje serce zaczęło bić mocniej.Bez większego zastanowienia , wzięłam torebkę i podeszłam do nich.

- Cześć Jaś - powiedziałam uśmiechnięta.

1.

Znałam go, znałam go od zawsze, spędzaliśmy każdy wolny czas razem. Szkoda ,że dopiero tak późno uświadomiliśmy sobie jak jesteśmy dla siebie ważni.
Jaś był dobrym chłopakiem.Czasem sobie dokuczaliśmy, ale to nie psuło naszych relacji. Oboje uważaliśmy, że osoby z naszych klas to zwykli idioci i nie są warci naszej uwagi. Byliśmy mądrzy jak na dwunastolatków.

Rozumieliśmy siebie nawzajem, uwielbialiśmy te same rzeczy i osoby, Za to tych samych nienawidziliśmy. Byliśmy dla siebie stworzeni. Oczywiście nie myśleliśmy o takich głupich rzeczach jak związek. Kto w tym wieku chciał się z kimś spotykać? Liczyła się zabawa.

Zawsze mogłam na niego liczyć.Zawsze. Nawet w środku nocy potrafił przyjść do mnie do domu bo śnił mi się koszmar. Szczęście, że mieszkał tylko dwa domy dalej.Zazwyczaj spędzał wtedy u mnie pozostałą część nocy a rano szliśmy razem do szkoły.

Każdy nam zazdrościł naszej przyjaźni, a nie jedni próbowali ją zniszczyć. Nie daliśmy się. Nigdy. Ale musiałam wyjechać z rodziną do Wielkiej Brytanii. Zostawiłam go samego. Myślałam,że sobie poradzi.

Zapewne teraz zastanawiasz się czemu piszę to wszystko w czasie przeszłym. Bo wróciłam, a on zmienił się nie do poznania...